Chcę kupić elektronarzędzie. Jakiego producenta wybrać?

W Polsce pod koniec ubiegłego wieku z doborem narzędzia nie było żadnego problemu. Chciało się wywiercić dziurę to się szło i kupowało wiertarkę - jedyny model jaki aktualnie "zalegał" na półkach, oczywiście jeżeli "zalegał", bo z tym bywało różnie.

Sam pamiętam, gdy będąc młodym adeptem na majsterkowicza zabiegałem o zdobycie pierwszej w życiu wiertarki - poczciwej, zielonej Celmy.... Pamiętam, jaką radość sprawiało mi pozyskiwanie coraz to nowych przystawek do mojej "wymarzonej", a przystawki były różne, różniste...

Ta wiertareczka, po zastosowaniu odpowiedniego modułu mogła zostać prawie każdym elektronarzędziem: wiertarką z udarem mechanicznym, strugiem, kompresorem, frezarką, tokarką do drewna, itd, itd, itd... klawiaturę bym zaklepał opisując, co w zamyśle konstruktorów Ona mogłaby... To nic, że miała ledwie 350W mocy, bo to była moc polska, taka prawdziwa moc, a nie jakieś tajemne, chińskie moce, mające tyle z mocą wspólnego co (przykładowo) księżycowa noc z nocnikiem...

Dziś po ćwierćwieczu uśmiecham się pod nosem wspominając moją pierwszą, wymarzoną... W warsztacie posiadam pełne półki różnorodnych elektronarzędzi, gdyż po latach praktyki wiem, że jak narzędzie ma służyć do wszystkiego, to zazwyczaj posłuży do niczego. Na zakup omninarzędzi zwyczajnie szkoda pieniędzy, a następnie szkoda nerwów, gdy coś nie działa tak jakbyśmy chcięli...

Tyle tytułem wstępu, bo jakiś wstęp musiałem wykombinować. Wracamy do tematu: Chcę kupić elektronarzędzie. Jakiego producenta wybrać?

Wchodzisz do marketu, a tam póły się urywają od towaru. Zielone, niebieskie, żółte, czerwone mrugają do Ciebie "oczętami" i czule szepczą - weź mnie ze sobą, a ja Ci taką dziurkę wyboruję, że "mucha nie siędzie"... I tak stoisz, jak ofiara, przed regałem, a im dłużej stoisz tym Twój wybór narzędzia staje się trudniejszy...

Wracasz zrezygnowany do domu, odpalasz kompa i na fachowym forum zadajesz proste pytanie: Co sądzicie o (...)? Warto kupić? Na odpowiedź zwykle nie czekasz długo, zawsze jakiś "dobry wujek" się trafi i poradzi: (...)? szkoda kasy! Dołóż trochę i kup (...)!

I od tego momentu zaczyna się "zabawa" w kupowanie... (...)


 Zapraszam do dyskusji na Forum