Wymiana żyrandola

Zastanawiałem się, czy ten temat w ogóle poruszać, bo wymiana żyrandola jawi się wielu osobom prosta, jak przysłowiowa "budowa cepa" i łatwo narazić się na śmieszność czyniąc próbę rozwinięcia tematu.

Na początek zapytałem wyszukiwarkę o "wymianę żyrandola" i ku mojemu zdziwieniu temat okazał się nie tylko popularny, ale i sama usługa popłatna.

Wcale się temu nie dziwię, bo zagadnienie wydaje mi się nie tylko interesujące, ale i... rozwojowe... Rozwojowe za sprawą coraz powszechniejszego zastępowania tradycyjnych źródeł światła panelami LEDowymi. Nie ma co ukrywać - ładnie te lampy wyglądają i wcale się nie dziwię, że jest na nie popyt. Ludzie chętnie kupują, wieszają w swoich domach zupełnie się nie przejmując dwiema, moim zdaniem, kluczowymi informacjami technicznymi: "oprawa zawiera źródło światła" i "źródło światła jest niewymienne".

Dioda LED jak każde źródło światła - dziś świeci, a jutro przestaje... A jak takich LEDów upakowane jest w oprawie kilkadziesiąt /kilkaset/? Każdy, kto choć powierzchownie liznął podstaw mechaniki lub elektromechaniki jednym tchem odpowie - urządzenie im prostsze, tym mniej podatne na usterki. Dodając kolejny podzespół - zwiększa się potencjalna awaryjność urządzenia.

Kilkadziesiąt /kilkaset/ LEDów <-> źródło światła jest niewymienne... Transformatorki, stabilizatorki, czujniki zmierzchu, ruchu, piloty... Hmmm... Przyznacie, że ma się co popsuć w nowoczesnej lampie...

- jeszcze do niedawna wymiana źródła światła polegała na wymianie żarówki...
- jeszcze do niedawna wymiana żyrandola polegała na zdjęciu starego z haka i zahaczenia nowego...

Wielkimi krokami zbliża się do nas nowa era - ludzie będą wymieniać całe oprawy, a każda oprawa ma w innych miejscach zaprojektowane otwory do kołków rozporowych i tych otworów jest coraz więcej... A pod tynkiem niezmiennie czyha 220V zmiennego...

Niejeden domorosły "majster klepka" się zdziwi, niejeden bezpiecznik zadziała, niejeden sufit trzeba będzie rozkuwać... (...)


 Zapraszam do dyskusji na Forum