Jak zmierzyć rzeczywistą wydajność kompresora?

Polski rynek zalało tsunami chińskich kompresorów. Jest tego multum. Sprzedawcy dwoją się i troją, by wyzbyć się nadmiaru towaru, a importerzy prześcigają w takim opisywaniu poszczególnych modeli, by nam, kupującym, wydawały się najlepszymi z najlepszych.

Aż dziw, że po tylu latach chińskiej ekspansji nadal dajemy się nabierać na zapewnienia, że dany sprzęt zasługuje na większe zainteresowanie, bo sprzedawany jest pod "polską marką". Równie magicznie działa na niektórych słówko "germany". Importerzy ściągają z Chin odpowiednio do "marki" pokolorowany towar. Przyklejają swoje naklejki (często obok chińskich) i zaczynają poszukiwać zbytu. Zapewnienie - "polska marka" - traktowane jest jako swoista tarcza ochronna, zza której nierzadko wystaje czupryna niezbyt uczciwego gościa. Bardzo łatwo jest trafić na towar mizernej jakości z celowo zawyżonymi parametrami oraz ceną adekwatną do zawyżonych parametrów. Coraz częściej mamieni jesteśmy wieloletnią gwarancją i nieskazitelną obsługą serwisową, choć sygnały zalegające w internecie bardzo temu sielskiemu widokowi przeczą. W przypadku kompresorów łatwo jest wmówić klientowi, że usterka została spowodowana niewłaściwą obsługą...

Dobra rada na początek - taniej tandety nie kupujemy, choćby nie wiem jak dobrze jej parametry wyglądały w katalogach. Nie dajmy się zwieść informacjom, że kompresor jest wytworem "renomowanej firmy..." krzak. Renomowanych firm, które sprzedają kompresory pod swoją marką jest kilka i wcale nie potrzebują zapewnień sprzedawców, że są "renomowane".

Śmieszą mnie stwierdzenia niektórych Internautów, że /przykładowo/ kompresor Metabo to "chinol", bo jest podobny do innych "chinoli" zalegających w marketach. Stwierdzenie nieco przewrotne, ale prawdziwe. Ja wychodzę z założenia, że to "chinole" są podbne do Metabo. Ale tylko z wierzchu, tak na pokaz... Pod grubą warstwą farby ukryte jest zupełnie inne urządzenie. Może trochę podobne, ale wykonane z innych materiałów i z inną starannością. Dlatego Metabo nie boi się zagwarantować 3 letniej, bezawaryjnej pracy kompresora i 10-ciu lat szczelności zbiornika, a podobny "chinol"... (poszukajcie opinii w necie)

Przymierzając się do zakupu pierwszego kompresora musimy przemyśleć do czego będzie nam służył, jakie urządzenia pneumatyczne zasilał. Inny model wybierzemy do wykonywania podstawowych prac warsztatowych, inny do lakierowania, a jeszcze inny do zasilania profesjonalnych piaskarek, itd... Wraz ze wzrostem apetytu na wykonywanie coraz bardziej "wiatrożernych" czynności dramatycznie rośnie cena urządzenia.

Parametrem kompresora, który udzieliłby odpowiedzi na większość naszych pytań jest rzeczywista wydajność na tłoczeniu, czyli informacja ile powietrza zdolna jest sprężarka wbić w zbiornik w przeciągu 1 minuty. Wielu importerów podaje nam wartość zupełnie nieistotnego parametru jakim jest wydajność na ssaniu. Może jest to ważne przy zakupie odkurzacza, ale w przypadku kompresora jest to informacja serwowana tylko po to, by wydajność wydawała się laikowi większa. Wydajność kompresora na tłoczeniu jest o wiele niższa. Przyjęło się twierdzić, że nawet o 30%.

Jak obliczyć faktyczną wydajność kompresora? Sprawa jest prosta. Wymagająca od nas posiadania podstawowych informacji o kompresorze (np. pojemność zbiornika) oraz... stopera. Musimy dokonać dwóch pomiarów, by obliczyć zarówno wydajność kompresora, jak również wydajność na tzw. dobijaniu. Do obliczenia tych parametrów potrzebne nam są cztery informacje:

1. Czas w jakim kompresor napełnia zbiornik od 0bar do wyłączenia sprężarki.
2. Ciśnienie robocze maksymalne, czyli takie przy którym automatyka wyłącza sprężarkę (zwykle w przedziale 8-10bar)
3. Ciśnienie przy jakim zostaje włączona sprężarka w wyniku spadku ciśnienia w zbiorniku (zwykle 5-7bar)

4. Czas w jakim kompresor napełni zbiornik po włączeniu sprężarki spowodowanym spadkiem ciśnienia roboczego.

Znając te informacje przechodzimy do wyliczeń matematycznych.

Rzeczywista wydajność kompresora na wydechu jest wynikiem iloczynu (pomnożenia):

pojemność zbiornika (l) x maksymalne ciśnienie robocze (bar) x 1/czas napełniania zbiornika (sek)

Otrzymujemy wynik w l/sek dlatego mnożymy go razy 60-siąt, by otrzymać wynik w l/min

Wynik, który otrzymaliśmy jest zbliżony do rzeczywistości, ale obarczony uchybem pomiaru. Wraz ze wzrostem czasu pracy kompresora rośnie jego temperatura, co ma ujemny wpływ na sprawność sprężarki. Dlatego zwykło się odejmować 10-20% od obliczonej wartości wydajności, by pomiar był realniejszy.

Rzeczywista wydajność kompresora na dobijaniu jest iloczynem:

pojemność zbiornika (l) x różnica pomiędzy maksymalnym ciśnieniem roboczym a ciśnieniem ponownego załączenia sprężarki (bar) x 1/czas dobicia ciśnienia w zbiorniku (sek)

Wynik (l/sek) przeliczmy na l/min i odejmujemy % przewidywanych strat.

Proste? ;) Żeby było jeszcze bardziej proste niż jest w rzeczywistości, przygotowałem dla Was prosty arkusz kalkulacyjny. Jest to plik .ods, który odczytacie przy użyciu darmowego pakietu biurowego typu OpenOffice. Wystarczy, że w białe pola wpiszecie podstawowe dane i wszystko samo się wyliczy.

Obliczenia, które widzicie na obrazku nie zostały "wyssane z palca". Jest to wynik pomiaru prostego kompresora jednotłokowego firmy Metabo. Model BASIC 250-50W, którego wydajność na tłoczeniu producent zadeklarował na 110l/min...


Zapraszam do dyskusji na Forum


PS. Istnieje również arkusz kalkulacyjny, na którym można ręcznie ustalić wielkość potencjalnych strat oraz w przybliżeniu obliczyć objętość zbiornika. Udostępniłem go wyłącznie zarejestrowanym Użytkownikom serwisu Złotoręczni.PL.